Pamięć
ludzka jest taka ulotna… uświadomiłam to sobie w te wakacje. Po 17 latach
odwiedziłam Świnoujście. Byłam bardzo zdziwiona, że nie mogłam odtworzyć w
głowie żadnej uliczki, budynku, domu…
Co prawda
byłam w tym mieście, jako dziecko, no ale żeby nic poza „amerykańskimi” lodami
nie pamiętać? :) Pewnie dlatego, że po pierwsze od dziecka źle znosiłam
rozstania z najbliższymi, a to rzecz jasna była kolonia, a dwa, nie mam ani
jednego zdjęcia z tamtych dni. Tym razem aparatu nie żałowałam i w zasadzie
„naciupałam” grubo ponad 600 zdjęć. Ulotne chwile trzeba „łapać”! :) Nie tylko na fotkach Moje Kochane,
kolekcjonujcie je w głowie!
Długo nie
mogłam się doczekać tego momentu, gdy legnę na piasku i po prostu będę
oddychać…. Uwolnić myśli, wyłączyć myśli, zatrzymać chwilę:
Wiecie kiedy
nadchodzą najpiękniejsze chwile naszego życia? Wtedy, gdy nasz umysł podpowiada
nam: Uśmiechnij się, nic więcej do szczęścia Ci nie potrzeba!
Jakie
pamiątki przywozicie z wakacji? Standardowe czy jakieś drogie unikaty? Ja
zdecydowanie wolę szukać perełek. Stoiska w nadmorskich miejscowościach są jak wiadomo
przepełnione tym samym kiczem. Ja chciałam by rzecz, którą przywiozę
nie była oklepana. Nie miałam jednak zbyt dużo czasu i pieniędzy na
poszukiwania. Przypadkiem trafiłam do sklepu z wyposażeniem wnętrz. Jak będziecie w
Świnoujściu, polecam sklepik na Bohaterów Września. Wśród pięknych, białych
przedmiotów wypatrzyłam drewnianą ramkę ze sznurkiem (że niby od statku :)) i serduszkami (bo przecież miłość
to główne tło wojaży). Będzie w sam raz na nadbałtycką fotkę…
Po powrocie
z wakacji rozlosowałam dla Was Drewniane Candy, a sama wygrałam swoje kolejne.
Jupi! Poszewki na podusie od Ewci z Shabby Shop już do mnie dotarły. Bardzo
dziękuję!
Materiał i
wykonanie pierwsza klasa. Zapewniam i polecam! Będą musiały biedaczki jeszcze poczekać na
swoją kolej w szafie, aż dorobię się sofy :)
Niespodziankę nadesłała mi także wczoraj
Paulinka, nie trzeba było kochana :) Tobie również bardzo dziękuję i już
się za nią „biorę” :)
Duża to
radość takie prezenty, dlatego już niebawem i ja ogłoszę na moim blogu nowy
konkurs dla Was, moje wierne podczytwaczki.
W ostatnim
czasie posypało się w moją stronę wyróżnień. Bardzo dziękuję za zauważenie: Monice, Różanej Ławeczce, Marysi. Mówiłam już, że uwielbiam Wasze blogi? :)
Najlepszą
nagrodą są jednak dla mnie Wasze komentarze. Czas poświęcony na bloga wolę
poświęcić na wnoszące coś dla Was posty. Chcę motywować Was po prostu do bycia
szczęśliwą kobietą, stąd mój blog :)
Już na
dniach pokażę Wam miejsce, w którym spędziłam trzy lata. Będzie to coś dla
miłośniczek VINTAGE :), a potem jeszcze pokażę Wam „moją Kopenhagę” :), a w międzyczasie obiecany konkurs :)
Zapowiadają
ostatni ciepły weekend tego roku! Korzystajcie ze słonka! Moc uścisków! :)
Wczesnym porankiem na głównym placu Stortorget na starym
mieście w Malmö życie nabiera barw. Z kafejek dociera do nas zapach świeżo
parzonej kawy. Otwierają się budki z pachnącym
pieczywem, dzwoneczki uruchamiają się przy sklepikach z pamiątkami. Sprzedawczynie
w starodawnych fartuszkach rozkładają szyld z antycznymi, ale jakże luksusowymi
zabawkami.
Na ławkach i murkach wokół pomnika Karola X Gustawa siedzą młodzi
ludzie, zapewne uczniowie. Mieszanka świata. Chińczyk obejmuje blondynkę (jest
piękna, jak przystało na Szwedki), szatyn w olbrzymich okularach rozmawia z
murzynką (jest wyjątkowo czarna, czyżby przybyła tu aż z Afryki?). Zaraz
wyruszą na uczelnie, są uśmiechnięci, pełni energii. Szwecja widocznie ich zaadoptowała.
Rozmawiają w kilku różnych językach. Sama już nie wiem, czy to duński,
szwedzki, mieszany niemiecki czy kaleczony angielski…
Nie mogę długo patrzeć na posąg szwedzkiego króla, który w
XVII wieku rozpoczął wojnę z Polską. Za Potop nie mam ochoty nawet cykać mu
zdjęcia, no dobra jedno spojrzenie i zmykam na mały rynek. Na Lilla Torg, czuje
się jak główna bohaterka szwedzkiego filmu. Stara wozownia, pruskie mury,
XVIII-wieczne domy bogatych kupców są tak oryginalnie zachowane. W jednym z
podwórek siadam na ławeczce: sen o podróży nie jest już tylko marzeniem!
Uliczki są pełne pubów, kawiarni i kwiecistych donic.
Zostałabym tu na dłużej, niestety czas wracać…ale nie! Tam idzie Pippi
Långstrump! Dziewczynka, na oko dziewięcioletnia, iście pomarańczowowłosa
rozrabiara skręca w alejkę w stronę portu. Starsza kobieta, najprawdopodobniej babcia ciągnie ją
za rękaw pokrzykując, ona zaś uśmiecha się chytrze pomachując do mnie lizakiem.
– Pani zostaje? – przerwała moje myśli przewodniczka. O tak, chętnie nie
wyjeżdżałabym z Malmö. Szwecja urzekła mnie od pierwszego wejrzenia…
Nowe miasto podziwiam już tylko z autokaru. Niegdyś była tu zwykła
rybacka osada, a dziś to olbrzymie centrum handlu i żeglugi, pełne nowoczesnych
mostów, hoteli, biurowców. Szwedzi nie zapominają jednak o przyjemnościach.
Piękne parki i piaszczysta plaża niemal w samym centrum są do dyspozycji
wszystkich, którzy zechcą przysiąść tu na dłużej. Właśnie, na dłużej koniecznie
muszę tam wrócić… :)
Moje pierwsze spojrzenie na Szwecję
Stary, zabytkowy już port
Urocze, bajkowe szwedzkie domki
Coroczny Festiwal Miasta
Fontana w samym centrum
"Silna jak Pippi Långstrump"
Rådhuset Malmö
Ratusz. Pomnik Karola X Gustawa
Wszechobecna Ikea
Lila Torg, Mały Rynek
Viking witający w Szwecji
Sklepik z zabawkami zauroczył mnie!
Tajemnicze zakątki Lilla Torg
Stare miasto Malmö
Most nad Sundem