Tilda Love

19:12:00 aldia arcadia 29 Komentarze


Zabawkami ręcznie szytymi zauroczyłam się jakieś dwa lata temu. Najpierw były takie tam misie zdzisie, a potem natrafiłam w Internecie na…. Tildę! Z miejsca postanowiłam, że będę takie szyć! :)





Oczami wyobraźni widziałam już nawet swoją pracownię, półki pełne cudaków, uśmiechy obdarowywanych przeze mnie osób…. Do czasu, gdy doszło do mnie, że tak naprawdę przecież ja…. nie potrafię szyć! No dobra, więc najpierw będę się uczyć – postanowienie przyszło jeszcze szybciej, niż odkrycie rzekomo nowej pasji. 

Zaczęłam od zakupu książki „Radosne dekoracje”, przepełnionej projektami i ślicznymi zdjęciami podusi, przytulanek i różnych niepowtarzalnych dodatków. 





Niestety z powodu braku w pobliżu osoby, do której mogłabym się „podkleić” na naukę, mój zapał szybko minął. Nie minęła jednak fascynacja tymi klimatycznymi lalkami. Przeglądam, zachwycam się, marzę o półce pełnej tildowych cudaków :)

Twórczynią Tild jest norweska artystka Finnanger Tone. Dziś pomimo, że lalki robione według jej wzoru, nie powinny być sprzedawane przez innych na skalę przemysłową, zabawki takie można kupić w sklepach, giełdach w wielu krajach na świecie.

W miniony weekend byłam na Lwóweckim Lecie Agatowym, największej mineralogicznej imprezie w Polsce. Pośród tysięcy kamyczków, które niekoniecznie mnie interesują odkryłam Ją – cudną anielicę :)! Biała, niewinna, z serduszkiem w dłoni. Choć nie ma ust, do mnie się uśmiechała. Wiedziałam z miejsca, że muszą ją natychmiast "porwać" :)
Sprzedawczyni, miła kobitka z Rodu Kraka od lat ręcznie szyje ekologiczne maskotki. Namiastkę ich możecie zobaczyć na jej Robótkowym Poddaszu.

Moja kolekcja zatem ruszyła :) Mam już jedną zdobycz i na pewno na tym nie zaprzestanę :) 
Anielica Agacia (od Lata Agatowego:)) gościła wraz ze mną u przemiłej Czarodziejki Asi, gdzie od razu odbyła się jej mała sesja. Ona też nabyła tildową lalę, tyle że królicę, którą pewnie sama niebawem Wam pokaże.






I jak Wam się podoba? Fascynują Was ręcznie szyte ozdoby? Macie takie zabawki? Może, ku mojej zazdrości :) szyjecie? 
Jakie najbardziej podobają Wam się Tildy, grubaśne, chudzieńkie, ze skrzydłami, może królicze albo po prostu stylowe misie? 
Mi wszystkie, jak leci… po prostu Love Tilda!

29 komentarzy:

  1. Tak tu trzeba to zdecydowanie kochać...podobają mi się wszystkie...misie, królisie to jednak najbardziej moja bajka;)
    Piękna jest Twoja...
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jak widzę wszystkie Tildowe szyjątka to żałuję, że nie umiem szyć:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anielica przepiekna.. a ja anioly uwielbiam :-) "tildy" ogolnie bardzo mi sie podobaja, ale wolalabym gdyby mialy jeszcze usta i (niektore) nosek.. Mysle ze nadalo by im to charakteru i wyrazu :-)

    Kiedys od przyjaciol dotalam przepiekna szopke, ale figurki nie maja twarzy :-/ Nie potrafie sie do nich przekonac :p

    Ale wracajac do "szyjatek".. to bardzo lubie takie wykonane przez kogos "konkretnego" (nie maszyne).. Takie prace z sercem :-) Wiecej sobie ich waze.

    Pozdrawiam Aldonko cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że dziś tak patrzyłam na moją anielicę i pomyślałam: a gdyby jej tak uśmiech domalować :))

      Usuń
  4. ja też uwielbiam tildy :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Etap tild mam za sobą :) jak nie widziałaś to polecam bloga ; z aniołami żyje się lepiej, jedne z najfajniejszych jakie widziałam :)

    kocham ręcznie robione zabawki, bo mają to coś, bierzesz to to do rąk i patrzy :(

    osobiście tworze filcowe misie, staram się żeby przekazywały jak najwięcej emocji :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana dostałam na Boże Narodzenie dwie ksiażki z Tildami i leżą w kącie bo czasu na nie nie mam. Materiały nagromadziłam, ale czas na nie przyjdzie - kiedy:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. ja szyję co mi się akurat w danym momencie podoba:) Tildy są śliczne, a Tobie -jeśli Ci się chce- proponuję spróbować uszyć taką ręcznie:)) zawsze to będzie własna tilda i nie trzeba się uczyć szyć. Ja wszystko szyję ręcznie (choć o maszynie marzę namiętnie) i zdziwiłabyś się ile można uszyć używając tylko własnych rąk:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie mogę podpatrzeć u Ciebie :)

      Usuń
  8. cudna:D bardzo mi się podobają wszelkiego rodzaju Tildy:D choc sama (jeszcze!) żadnej nie uszyłam to mam jedną - a raczej mój synek ma, królika marynarza:) Kiedyś dostał go w prezencie i zajmuje wyjątkowe miejsce w jego pokoju marynarza:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Anioły kocham piękna Twoja :))) mam Anielice szyte ,ale niestety nie swoimi łapkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. szyje szyje , nawet mam taki post na którym pokazuję jak ją uszyć z szablonami do wydruku o Tu : http://arcadiakobiet.blogspot.com/2013/07/tilda-love.html
    Nie jest to takie straszne ;)
    Ja jestem 100% samoukiem i daje radę .
    Nie poddawaj się, próbuj!
    Buziaki
    Kropka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Kropeczko, widzę, że przez pomyłkę to link mój Ci się wkleił, proszę o ponowne namiary :)

      Usuń
  11. Jedną dawno temu uszyłam, druga do tej pory w kawałkach czeka.
    Tildy są cudowne, cudowne są też lalki prymitywne (w tych się zakochałam) ... mam w planach uszycie choć kilka lal :)

    OdpowiedzUsuń
  12. I ja dołączę do zachwytu nad lalami Tilda. Nie wiem które bardziej mi się podobają - anielice, czy królice, królicze pary młode również są bardzo urocze. Namiętnie marzę o takiej jednej Tildzie. Pozdrawiam. Ada

    OdpowiedzUsuń
  13. Pięknie napisałaś ten post, Twój talent do pisania bije z kilometra;) Ah... czyta się jak bajkę;) Anielica na żywo jeszcze ładniejsza. Mam nadzieję, że będzie nad Tobą czuwać:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak samo jak Ciebie, tak i mnie tildy zachwyciły od pierwszego wejrzenia. Postanowiłam, że uszyję taką. Ale na smamym początku nie miałam wykrojników, więc uszyłam taką swoją lalę anielicę, w ogóle nie podobną do tildy :D Jak już wykroniki miałam, przystąpiłam do szycia tej "właściwiej" tildy. Sama się nauczyłam, nikt mi nie pomagał i pomimo początkowych braków wiary w swoje możliwości, dziś szyję tildy, króliki i inne lalki i sprawia mi to przyjemność.
    Które podobają mi się najbardziej? Każda ma w sobie urok i ciężko byłoby mi wybrać tą naj. Wszystkie są cudowne.
    Twoja anielica jest również bardzo ładna:)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:) http://www.handmade-artshop.blogspot.com/
    Do końca lipca trwa candy, gdzie można zdobyć króliczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Króliczka tilda? Oo z wielką chęcią :))

      Usuń
  15. Też chciałabym szyć Tildy ale słabo szyję :D, to póki co kupuję :(

    OdpowiedzUsuń
  16. też zakochałam się w Tildach. Książeczkę też posiadam i nawet podejmowałam się szycia, wszystko co uszyłam oddałam dzieciakom i ale jak tylko mi się uda uszyję i coś dla siebie.
    Piękna ta Tildowa anielica:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Przesliczna, szyję tildę i nie tylko. Ostatnio eksperymentuję z lalkami waldorfskimi. Zapraszam na swojego bloga:).Tildowe zabaweczki są przeurocze. To moja prawdziwa pasja.

    OdpowiedzUsuń
  18. Również dołączam do grona milosniczek Tildy.Swoją przygode zaczęłam w zeszłym roku z zerowym doświadczeniem szyciowym (dla zobrazowania braku doświadczenia napiszę tyle,że przyszywajac mezowi guzik do plaszcza zszylam razem z nim kieszeń :-) ) Tilda uzaleznia,przynosi spokoj i ukojenie psychiczne,spokojnie mozna stosowac zamiast terapii ;-) dlatego zachecam goraco do sprobowania,nawet jesli pierwsza nie wyjdzie idealna to zapewniam ze bedzie wyjatkowa.Zapraszam na mojego bloga na ktorym mozna zobaczyc co udalo mi sie do tej pory stworzyc : d-ugu.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Kamilko, dziękuję Ci za te cenne uwagi, szczególnie tą "Tilda uzależnia,przynosi spokój i ukojenie psychiczne,spokojnie można stosoważ zamiast terapii" - zapamiętałam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękna Tilda, a twoja historia dość podobna do mojej...fajnie że nie jestem sama Zapraszam też do mnie klubtilda.blogspot.com
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej, dotarłam tu po lince ;-)
    Podzielam Twą tildową miłość, ale nie podzielam obaw przed szyciem. Moje szycie zaczęło się od wizyty w pewnym markecie na literkę L, kiedy to przez przypadek zamiast z serem, całkiem niezamierzenie wyszłam z maszyną do szycia... Miałam więc maszynę, ale za to żadnych umięjętności! ;-) Pierwszy królik był naprawdę brzydalem, ale uroczym. Gdy teraz na niego patrzę mogę tylko uśmiechnąć się z pobłażaniem ;-) Nauczyłam się szyć z instrukcji obsługi i z internetu - zatem zachęcam serdecznie!
    Mam nadzieję, że moja/Twoja Plażowiczka-Tłuścioszka wywoła uśmiech na Twojej twarzy :D
    Serdeczności
    Justyna

    OdpowiedzUsuń

Twój głos ma znaczenie :)