Dom czy mieszkanie?

21:20:00 aldia arcadia 74 Komentarze

A gdyby tak pewnego dnia sprzedać mieszkanie i uciec do domu wieś? A może zostawić w tyle dom i zamieszkać w bloku?

Którą opcję wybieracie? Która jest Wam bliższa?

Wychowałam się w domku z ogrodem i gospodarstwem. Splot różnych wydarzeń spowodował, że wylądowałam w bloku. Piszę, wylądowałam, bo wiem, że nigdy sama świadomie nie wybrałabym blokowiska. Jak się czuję? Jak w klatce. Delikatnie rzecz ujmując, używam określenia: w hotelu. Jeden dom, w którym każdy ma swój boks. Nie czuję tu prywatności, wszystkie decyzje podejmowane są bez naszego udziału.
Jakiś czas temu pomalowano nam balkon, bez słowa wystawiono rachunek. Nie mieliśmy do powiedzenia nic, jedyne co mogliśmy to skorzystać z systemu ratalnego.
Niebawem czeka nas wymiana elewacji, otrzymaliśmy pismo z decyzją o olbrzymim kredycie na remont nałożony na wszystkich mieszkańców. Co mamy do powiedzenia? Nic, decyzje są podejmowane bez naszego udziału, musimy zacisnąć pasa i szykować się do spłacania.

Blok jest coraz starszy, w związku z czym opłata na fundusz remontowy coraz większa. Czynsz co kilka miesięcy wzrasta. Od ponad miesiąca pozostajemy bez gazu, bo ktoś - znów odgórnie zarządził o zmianie gazomierzy, które nie zostaną wymienione dopóki...uwaga... nie będzie wszystkich mieszkańców w domu. Wyobrażacie sobie już chyba, jakie są na to szanse?

Po przebudzeniu mam manię wychodzenia na balkon - bez względu na porę roku - uwielbiam zaczerpnąć świeżego powietrza... hmm właśnie "świeżego" i tu zaczynają się moje nerwy na dzień dobry. Sąsiad z dołu ma podobne zamiłowanie, tyle że puszcza sobie przy okazji "dymka"! Smród papierosów nigdy nie zatoleruję.
Gdy się ogarnę ze śniadaniem, toaletą i innymi czynnościami porannymi, włączam komputer by zacząć pracować, wówczas ktoś właśnie zaczyna pracować i odpala wiertarkę. Czy zawsze musimy pracować "razem"?
Gdy zaczynam dzwonić telefonem, psy sąsiada jak na złość zaczynają upominać się o spacer. Dni zlatują mi ostatnio na domowej wojence.

Niedostosowanie się do ciszy nocnej też jest normą. Wieczorem, gdy kładę się do łóżka mam też dodatkowe atrakcje w postaci audycji pod nazwą małżeńska kłótnia za ścianą, kąpiel lub co gorsza inne łazienkowe rytuały i cały szereg odgłosów im towarzyszący.

A idź pan z tym blokiem. Szczerze mam serdecznie dość. Stojąc przed wyborem: dom czy mieszkanie wybrałabym wolnostojący domek! Bo kocham ciszę, niezależność i harmonię.


Jeśli komuś nie przeszkadza hałas, nie dziwię się, że wybiera mieszkanie. Jest wygodnie, jest ciepło - co najczęściej chwalą blokersi :). Wracam do domu i nie muszę martwić się o opał, o nastawienie pieca, jest natychmiast ciepło. Więcej plusów nie pamiętam, a że mieszkam w bloku serdecznie żałuję.

Jak to mówią, przy domu zawsze jest robota. Trzeba być oczywiście sprawnym i aktywnym by utrzymać dom w dobrym stanie.
Remonty tak - z własnej kieszeni - ale to remontować mogę, co chcę i kiedy chcę, kiedy ja mam na to fundusze, a nie kiedy jest to na mnie wymuszone z góry, jak ma się to w przypadku bloku.


Mieszkańcy blokowisk zarzucają właścicielom domostw, że ci zbyt dużo czasu tracą na dojazdy do pracy. Niekoniecznie. Nie zawsze posiadanie domu oznacza życie na "końcu świata". Domy często stawiane są na obrzeżach miast z dogodnym dojazdem do szkoły, pracy, ośrodków kultury.

Jako uciążliwości posiadacze domów wymieniają najczęściej duże płatności za ogrzewanie. Zimy ostatnio są coraz lżejsze, w związku z czym koszta mogą okazać się nieduże. Nie jesteśmy uzależnieni od elektrociepłowni. Możemy palić w piecu, wtedy kiedy mamy na to ochotę, nawet wczesną wiosną czy jesienią, gdy w bloku jesteśmy skazani na decyzję odgórną, tak piec odpalamy w domu wtedy, kiedy tego potrzebujemy. Jeżeli chwilowo nie mamy pieniędzy na ogrzewanie, nie grzejemy, możemy tym samym zaoszczędzić pomniejszając nasz rachunek. Nie ma też chyba bardziej romantycznego wieczoru, niż ten przy trzaskającym drewnie z kominka... :)

By utrzymać ogród w nienagannym stanie potrzeba sporo siły i czasu, ale plusy przecież z jego posiadania można wymieniać długo: własny warzywnik, najzdrowsze owoce, gardenparty, bezpieczny miejsce do zabaw dla dzieci. Uwielbiałam przynosić do domu świeże kwiaty prosto z ogrodu. Oczywiście, dla tych, co lubią pracę wokół domostwa, pielęgnacja własnej działki jest czystą przyjemnością.

Niewątpliwie dla osób kochających zwierzęta to dom z działką będzie idealnym rozwiązaniem. Osobiście to dla mnie bardzo ważne, bo wychowałam się wśród dużej ilości zwierząt, a teraz marzę choćby o psie. Przed blokiem, gdzie wychodziłabym na spacer z czworonogiem znajduje się ruchliwa ulica. Sami przyznacie, że to nie są godne warunki na życie ze zwierzęciem. Mało tego, dla starszego pupila, jak i osoby schody mogą okazać się prawdziwym utrapieniem.

Najlepiej jest porównać koszty utrzymania nieruchomości.
Generalnie cena za metr domu wychodzi mniej, niż za metr nowego mieszkania.
Ceny mieszkań deweloperskich dziś nawet w miastach średniej wielkości bywają przerażająco duże. Jeszcze taniej może wynieść nas wybudowanie domku, licząc łącznie z zakupem działki. Temat jest tak obszerny, że przykładów można by mnożyć. Ceny poszczególnych rejonach Polski tak bardzo się różnią, że nie chciałabym tu żadnej ze stron urazić. Jako przykład mogę zaś podać domek, którego budowa według specjalistów z extradom może wynieść niewiele ponad 200 tysięcy złotych.

Tebe to popularny projekt bardzo funkcjonalnego domku. Niewielkie gabaryty domu pozwolą dopasować go każdej, nawet małej działki. Jego tradycyjna forma będzie pasować do wiejskiego jak i podmiejskiego otoczenia. Za postawienie domku o powierzchni użytkowej niespełna 84 m zapłacimy tyle- co trzypokojowe mieszkanie w bloku. Czy nie warto?

Gdy zechcemy zmian, dom zawsze można przebudować. Ulepszyć taras, zmienić kolor, dobudować werandę. Wszystko w zależności od naszych upodobań i zmieniających się gustów.
Może znacie jeszcze jakieś inne projekty domów, które są proste i niedrogie w budowie, a zarazem o małej powierzchni?

Zdecydowanie wolałabym mały domek, niż duże mieszkanie w apartamentowcu, a Wy?
Może zapomniałam już jak wiele obowiązków niesie ze sobą posiadanie domu, oświećcie mnie! :)
Jestem ciekawa Waszych opinii. 



Projekt domu Tebe WOE1021


74 komentarze:

  1. Ja zdecydowanie wybieram dom. Mieszkałam tak z rodzicami i po ślubie razem z mężem i jego rodzicami też w domu z dużym ogrodem. Każdy wyjazd do miasta kończy się dla mnie okropnym bólem głowy więc nie wyobrażam sobie żeby tam mieszkać. Wokół domu jest dużo pracy to prawda, ale jaka satysfakcja móc chodzić sobie po ogrodzie, podziwiać owoce swojej pracy, spędzać wieczory na tarasie lub ławce z kubkiem herbatki. No i ta cisza.... Uwielbiam. Pozdrawiam serdecznie i życzę żeby twoje marzenie o domu się spelniło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię doskonale, spacer po ogrodzie hmm jak miło to wspominam :). Dzięki serdeczne Aga!

      Usuń
  2. Mieszkalam w bloku, nawet w kilku, teraz mam już drugi dom na obrzeżach wielkiego miasta, a jednoczesnie pod puszczą. Znalazłam już wybudowany, bo nie mamy już czasu na budowanie, chociaż ma niedociągnięcia budowlane i niedużą działkę, mieszka mi się
    cudownie. Dom nazywa się Nieduży.
    Życzę spełnienia marzeń o domu.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo tak wybudowany też mógłby być :), czasem jakiś dom mam wrażenie, jest na po prostu pisany... Wielkie dzięki Kochana :)

      Usuń
  3. Wychowałam się w mieście, przeprowadziłam się 10 lat temu na wieś ale nie taką klasyczną ( może w tym problem) i chętnie wróciłabym do miasta na już :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo są i takie opinie :)! Też znam takie osoby, a jednak. Ja porównania ze wsią jeszcze nie mam. :) Dzięki Agatka.

      Usuń
  4. Ale trafilas na okropny blok. Ja nie mam porownania: cale zycie w blokowisku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnie tygodnie rzeczywiście dały mi w kość!

      Usuń
  5. Wychowałam się w domu, z wielkim ogrodem. Od 11 lat mieszkam w wielkim mieście, w bloku - i póki co nie myślę o przeprowadzce na wieś... chyba zrobiłam się za wygodna, a może po prostu mi tu dobrze? Wszędzie blisko, nie mam szalejącego sąsiada z wiertarką, nikt nie pali na balkonie. Koszty są stałe od kilku lat...
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwidoczniej wygodnie Ci się mieszka :)) Blok bloku oczywiście nierówny, choć podobnie się mieszka. Warto oczywiście poszukać więcej plusów, ja ze zdenerwowania widzę tyle negatywów. Dzięki Aga! :)

      Usuń
  6. Som rodzinny mam na wsi - piękny, z ogródkiem i uwielbiam to 😍 jest tam cisza, spokój. Na studia wyjechała mieszkam w małej kawalerkę z dużym balkonem ibrowneiz bardzo misie podoba. Nie wiem czy teraz umiałabym wybrac. Te dwie opcje odpowiadają mi 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś zbyt wymagająca, to się chwali :)) Dzięki.

      Usuń
  7. U mnie z miasta do domu na wieś :) początki były trudne ale teraz nie wyobrażam sobie innej opcji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak zwana: ucieczka na wieś! Cieszę się, że udana :)

      Usuń
  8. Dziwne, u nas nikt nam nie wystawia rachunków za takie rzeczy, płacimy co miesiąc fundusz remontowy i z tego spółdzielnia robi wszystko co trzeba. Aczkolwiek sama wolałabym mieć dom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, mam nadzieję, że i u nas się trochę zmieni najlepsze, choć nie zapowiada się... Dzięki!

      Usuń
  9. Większość życia spędziłam w dużym mieście, ale za to w domku jednorodzinnym, w blokach odwiedzałam tylko rodzinę i znajomych, więc nie do końca mam porównanie. Teraz mieszkam na tzw. "dużej wsi", jest większy dom i działka... no i jeśli chodzi o koszty, to też są (i będą) większe, bo dom do generalnego remontu. I roboty też kosmicznie dużo. Ale fakt, wstrzymujemy się z remontowym szaleństwem, aż uzbierają się wystarczające fundusze, nikt inny nie narzuca nam terminu. Ogrzewanie rzeczywiście nie jest tanie, akurat przed chwilą zamówiłam węgiel, bo się skończył (a miał wystarczyć do końca zimy...) no i niestety trzeba będzie "zabulić" :) Może i zimy są lżejsze, ale fakt jest taki, że właściwie trzeba palić od października do marca (czyli pół roku), kiedy temperatury są wciąż niskie, zwłaszcza w nocy. Mały domek na pewno szybciej (i taniej) ogrzać, więc pewnie można sobie pozwolić, żeby czasem nie palić i siedzieć wyłącznie przy kominku, u mnie to nie przejdzie :) Niedługo przyjdzie wiosna, a z nią praca w ogrodzie... nie powiem, lubię to, ale aż mi słabo jak sobie uświadomię ile rzeczy mnie czeka :))) Mimo wszystko do miasta nie wrócę, nie ma opcji - mieszkanie na wsi ma wiele minusów, ale plusów jednak więcej (to oczywiście tylko moje zdanie) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, masz rację, czasem zapominam, że tyle chłodnych miesięcy w ciągu roku w naszym klimacie. Pamiętam dokładnie, jak pisałyśmy kiedyś maile i opowiadałaś mi o Waszej wsi i domku :) ściskam!

      Usuń
  10. Mieszkanie w bloku, to dla mnie chów klatkowy. Oszalałabym. Dzieciństwo spędziłam w bloku, potem dom, potem znów mieszkanie na studiach. Teraz mamy nasz mikro domek jak wiesz. I za nic nie wróciłabym do miasta, a tym bardziej do bloku. Mimo palenia w piecu i ciągłego remontu ;)
    P.S. Z tymi dodatkowymi płatnościami to rzeczywiście coś nie halo - na to jest fundusz remontowy przecież. Czy ktoś tam nie robi przewału na kasę??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i zapomniałam dopisać. Moja mam nie tak dawno wybudowała domek (taki gotowy z modułów, co przyjeżdża na tirze). Koszt razem z działką 250 tys. - tyle co mini mieszkanie w mieście.

      Usuń
    2. Chów klatkowy - dokładnie! Jeszcze ta nazwa: Wasza klatka - jak słyszę, to mi się włos jeży na głowie. Pomimo niedogodności związanych z paleniem i remontami nie dziwię się Tobie, a mamie gratuluje serdecznie :) :*

      Usuń
  11. Wyprowadziłam się 17 lat temu z bloku w Warszawie do domku pod Warszawą. Cisza rzeczywiście była, ale do czasu. Coraz więcej nowych domków i małych niskich bloków. Cisza się kończy kiedy sąsiad z domu nieopodal chce uraczyć całą okolicę discopolo. Wzywałam raz nawet policję. Wkrótce sąsiad robił rozeznanie kto na niego naskarżył. Odśnieżanie zimą przyjemne nie jest. Córka nigdy nie mogła się bawić z koleżankami, bo dowoziłam ją do szkoły w Warszawie. Na spotkania rodzice musieli dowozić dzieci. Latem częste wizyty rodziny - by ty masz domek i ogródek. Problem z wyjazdami bo psy, bo ogród trzeba podlewać. Koszty utrzymania, remonty (płot, brama, dach, piecyk gazowy, ogrzewanie, woda - bo trzeba podlewać ogród) dużo większe. Z biegiem lat, gdy człowiek starszy zaczyna doceniać życie w bloku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Lusiu za ten głos. Czasem ktoś musi także otworzyć nam oczy. Słyszałam już o kilku przypadkach ostatnio starszych osób, które zamieniły się na jesień życia do bloku. Tu rzeczywiście, nie trzeba chociaż wiele robić. Wszystko na wyciągnięcie dłoni, no gdyby tylko nie ten hałas...

      Usuń
    2. Nie mogę się zgodzić z Luśką. Może jedynie w kwestii sąsiadów. Ale to trzeba też rozeznać wcześniej jacy są i czy wielu dookoła jeszcze się wybuduje.
      Odśnieżanie? - znam osoby, które lubią. Jak się nie ma kilometrów podjazdu, to kilka minut pracy i po sprawie. A i ruch zimą na powietrzu dobrze robi.
      Zabawy dzieci? - mój Młody ma w pobliżu kilku kolegów. W weekendy często się odwiedzają. Wystarczy się zorganizować. A jak tylko ma ochotę, to może sam spokojnie w każdej chwili wyjść do ogrodu. W mieście nie do pomyślenia w obecnych czasach.
      Wizyty rodziny? - To już chyba od rodziny zależy raczej? Jak się narzucają, to raczej trzeba z nimi porozmawiać, a nie zgrywać cierpiętnicę. My cieszymy się, że możemy znajomych na grilla zaprosić i posiedzieć z nimi na tarasie nawet do białego rana.
      Wyjazdy? - A jak ma się psa w bloku, to jakiś inny problem? Ja latem wyjeżdżam na dwa tygodnie. Ogród spokojnie sobie poradzi. A zawsze można sąsiadkę poprosić o podlanie tych najbardziej wymagających roślin.
      Koszty utrzymania mam niższe niż w bloku. Nie płacę czynszu i składek na to czy tamto. Ogrzewanie dokładnie tyle samo co np. mój brat w bloku. No chyba, że ktoś buduje dom 200m2 - tylko po co?
      Woda na podlewanie? - jeśli ktoś nie jest ekologiczny i nie zbiera deszczówki, to jego problem. Ja mam osobny licznik na ogród, więc w razie potrzeby korzystam z wodociągowej wody. Ale deszczówka i tak lepsza.
      A możliwość przejścia się rano z kubkiem kawy po swoim ogrodzie, zerwania świeżutkiej truskawki i zjedzenia jej natychmiast, albo rzodkiewek do serka na śniadanie - bezcenna!

      Usuń
  12. Mam podobnie jak Ty, wychowywałam się w domu z ogrodem. Potem zamieszkałam na kilkanaście lat w mieście, w wynajmowanych mieszkaniach, a aktualnie mieszkamy w domu z działką na wsi pod miastem (innym, już nie jest to 750 000 mieszkańców, a zaledwie 60 000. Dom nie-własnościowy, a do miasta jest 3 km, ścieżek rowerowych bez liku). Można powiedzieć więc, że mam pewien przekrój :) I oczywiście świadomość, że każdy lubi co innego :) Dla mnie jednak obecny komfort mieszkania w domu jest nie do przecenienia, w bloku czułam się dokładnie tak jak Ty, w klatce. Mieszkałam co prawda w mojej ulubionej dzielnicy, zielonej, kameralnej, z niską zabudową (gdybym miała mieszkać w Krk ponownie, to tylko tam), ale sam fakt funkcjonowania w przechowalni zwanej blokiem mnie przytłaczał - przerabiałam sąsiada uczącego się gry na gitarze elektrycznej, głośno i regularnie awanturujące się małżeństwo, remonty (chyba się umawiali, że jak jeden kończy wiercić, to drugi zacznie), imprezy wynajmujących studentów, kłótnie tychże, wystawiane na klatkę worki ze śmieciami, które śmierdziały tak, że... odkurzacz nad głową kilka razy dziennie, woda spływająca nad moją głową w sypialni, bo sąsiad się kąpie przed północą i tak dalej i tak dalej.. Ponieważ mieszkałam w niewielkich mieszkaniach (dwupokojowe) drażniło mnie to, że ja spędzam sobie wieczór w zaciszu sypialni, czytam, wyciszam, a za drzwiami ktoś ciągle przechodzi, gada - miałam poczucie, jakby przez mój dom ciągle przewijali się obcy. Tak się ułożyło przypadkiem, że po przeprowadzce mieszkamy od wakacji w domu. Jedyne, czego mi brakuje z bloku, to *ustawienie programatora ogrzewania na 20 st, wciśnięcie guziczka i robi się ciepło, a temperatura nie spada mi poniżej zadanej* Tu niestety trzeba palić w piecu, robi to co prawda mąż, ale zgadza się ze mną, że ta niedogodność nie powoduje, że chcielibyśmy wrócić do bloku. No i co dla mnie najważniejsze - działka. Kwiaty i warzywa - jesienią zdążyłam posadzić lawendę i róże, przygotować poletko pod warzywa, a teraz z niecierpliwością czekam na sezon :) Dla mnie komfort mieszkania w domu jest naprawdę ogromny :) Wiadomo, w bloku wygodniej, na dobrą sprawę obsługą mieszkania nie trzeba się martwić, tylko płacić rachunki (tylko, hehe), ale szczerze, my planujemy budowę domu i zdecydowanie nie chcielibyśmy kupować mieszkania w bloku. Wszystko jest kwestią przyzwyczajeń i upodobań - bardzo często jest tak, że jeśli ktoś się wychował w bloku, to w bloku będzie wolał pozostać i odwrotnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, ale się rozpisałam! :)

      Usuń
    2. Kochana, dziękuję Ci. I ja się nie dziwię Tobie! W bloku rzeczywiście jest cieplutko, my nawet nie musimy odkręcać grzejników, bo cały czas jest fajna temperatura. Tylko cały szereg niedogodności powoduje, że mam coraz bardziej dość. Ja mam porównanie, mąż nie ma i w tym cały sęk :). Jak piszesz, dużo znaczy, kto gdzie się wychował i do czego przyzwyczaił tak naprawdę. Trzymam kciuki za Wasze decyzje! Buziaki

      Usuń
  13. Mam domek na wsi i nie mam spokoju,za plotem sasiad otworzyl firme - ciezarowki caly dzien huk, smrod,halas naprawiaja, myja spawaja,robia co chca .Nikt im nie podskoczy bo sie zemszcza to ich slowa no i co robic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, współczuję także. Zemsta sąsiadów - niestety znam temat. Najlepiej byłoby mieć domek na tak dużej działce, gdzie nic nam nie "wyrośnie" przed oczami, ale niestety mało kto może sobie na to pozwolić. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  14. Mieszkam w bloku i właśnie w skupieniu przeszkadza mi wiertarka. Sąsiad remontuje jedną ścianę bez końca. Uwielbiam wychodzić na balkon i znam ten ból. U mnie wszędzie palacze, a ja nie znoszę papierosów. Kocham nasze mieszkanie, jakbym mogła, to kupiłabym dom z ogrodem. Jakże wspaniale byłoby wstać i przejść się z rana do ogrodu, tak tylko dla własnej uciechy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dokładnie wiem, co czujesz, a Ty wiesz, co ja! Eh, marzenia mają moc :))

      Usuń
  15. Witaj Arcadio! Ja już 13 lat mieszkam na wsi w małym domku, 5 km od miasta.(ucieczka z bloku)Oboje z mężem tego chcieliśmy i absolutnie nie żałujemy tej decyzji, bo żyjemy zgodnie ze swoimi priorytetami i naturą.Mam swój kawałek ziemi, mogę hodować zwierzęta, siać warzywa i kwiaty, z okien mam widok na rozległa przestrzeń,a nie na drugi blok. Kiedy w sierpniu staję na podwórku by obserwować spadające gwiazdy czuję się jakbym była w planetarium...Wiadomo w piecu palić trzeba- obojętnie czy zima ciepła czy mroźna, o remontach myśleć trzeba-normalne.Mieszkam pod miastem, ale to typowa wieś. Kiedy tu przyszliśmy bardzo chcieliśmy jak najszybciej stać się częścią tej społeczności, zasymilować się. W jakimś stopniu się to udało, bo ludzie widząc naszą postawę byli i są życzliwi. Jednak konflikt z sąsiadem( o psa) unaocznił mi,że niektórzy ludzie mają tu mentalność inną niż moja("bo ja tu jestem gospodarzem na hektarach i nie będą mi tu jakieś inteligenty co z miasta się przyprowadziły mówić co mam robić ze swoim psem")Poza tym odległość do miasta- im bliżej tym lepiej.Bez samochodu ani rusz. Awaria samochodu to już poważny problem, bo komunikacja publiczna jak dla mnie jest tu bardzo słaba!W dodatku bilety na te krótkie trasy są u nas drogie.Ja czasem chodzę na pieszo.Zajmuje mi to godzinę w jedną stronę.Market mam w sąsiedniej wsi( pieszo 25 minut drogi)Jak się czegoś zapomni kupić, to trzeba się pogodzić,że tego niema, bo co po cukier waniliowy będę wracać?!Ale ogólnie więcej plusów niż minusów. Uwielbiam swój dom i wieś, bo jestem niepoprawna romantyczką i jak coś sobie wymarzę to wcześniej czy później będę to miała.Tobie tego też z całego serca życzę. Choć musisz pamiętać,że marzenia to marzenia,a rzeczywistość nie jest ani lepsza ani gorsza od marzeń- jest inna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ważny głos w dyskusji. Przeczytałam wcześniej, potem drugi i teraz do tego wracam. Dałaś mi garść przemyśleń, dzięki wielkie! Wspaniale, że masz swój mały domeczek :*

      Usuń
  16. Ja mieszkam od 16 lat w domu na wsi. Nigdy, przenigdy bym tego nie zamieniła. Faktycznie problem jest jak się ma dzieci. O tym pisała Luśka nie będę się powtarzać. Kwestia remontów ..... ja je osobiście lubię:)Ogród to mnóstwo pracy, którą ja po prostu kocham. Potrafię cały urlop spędzić w ogrodzie:) A gości mam wtedy kiedy ja chcę. Nie przemawia do mnie bo masz dom..... jak mam to zapraszam do pielenia. U nas grill jest po pracy:)- skutecznie wycofali się Ci, którzy myśleli, że będą weekendami leżeć jedynie. A moich dwóch sierściuchów nikomu bym nie oddała mimo, że mnóstwo mam sprzątania. A akcja blok starość jeszcze do tego etapu nie doszłam.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam do pielenia - dobre :)) Dzięki Aluś! :)

      Usuń
  17. Na szczęście nigdy w życiu nie mieszkałam w bloku i za każdym razem jak jedziemy do znajomych na blokowiska jestem rozdrażniona. Najbardziej denerwuje mnie brak miejsca do zaparkowania! A jak już się cudem takie miejsce znajdzie to jak się wyjdzie najczęściej ma się blokadę na kołach, wiadomo uprzejmi sąsiedzi, którzy nic nie robią tylko w oknach siedzą i po straż miejską dzwonią. Niektórzy twierdzą, że dom to skarbonka bez dna, ale stanowczo korzyści z mieszkania w domu jest dużo więcej:-))
    Życzę by Twoje marzenie o własnym domku jak najszybciej zaczęło się realizować:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj o miejsca parkingowe w dużych miastach naprawdę trudno, ja o nich nie wspomniałam, bo jakoś zawsze znajdzie się coś blisko, ale to na pewno bywa utrapieniem dla mieszkańców w metropolii.
      Dziękuję Anitka. Twój dom to prawdziwe uosobienie piękna i to jak o niego dbasz!

      Usuń
  18. O tak ile ludzi tyle opinii... Jednak uważam, że wszystko zależy od ...uwaga... naszego charakteru jeśli lubimy po pracy wyjść do ogrodu, posadzić kwiaty, kosić trawę latem, jesienią grabić liście, a w zimie nie straszne nam palenie w piecu.... To jasne, że wybierzemy wieś!!! Nasza kochana wieś :) Jeśli jednak lubimy po pracy wejść do ciepłego mieszkania i nie martwić się o opał, i cieszy nas wygoda, kiedy to mamy w mieście właściwie wszystko pod ręka, to miasto będzie idealna opcja na życie. Kochani patrzmy na siebie na to jacy jesteśmy, bo to najważniejsze żyć tak, aby było nam dobrze czy to miasto, czy też wieś :) Fajnie jeśli możemy zdecydować i wybrać gdzie chcemy mieszkać :) I tego wszystkim życzę :*Asia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, jesteś prawdziwą fanką domu na wsi, wiesz jak to cenię i lubię? :). Jesteś także jedną z osób, które mnie do tego od zawsze zachęcają :) Buziolki

      Usuń
  19. A ja tam lubię moje mieszkanie w bloku, jest zawsze ciepło, nie ma strachu o złodziei, gdy wyjeżdżam. Mam duży balkon, gdzie hoduję kwiaty, zawsze mam ich sporo. Spółdzielnie też mam w porządku, nie ma jak na razie żadnych numerów czy nieprzyjemnych niespodzianek, remonty robią zapowiedziane i nie ma zaskoczenia z wysokim rachunkiem za czynsz czy fundusz remontowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki blok to i mi by się chyba spodobał :)). Duży balkon to w bloku podstawa! Ja mam niewielki, ale w zeszłym roku założyłam zielnik i taka byłam z niego dumna, że hej :) Pozdrowienia Avelinko.

      Usuń
  20. Ja mieszkam całe życie w blokach, najpierw z rodzicami, a teraz od czterech lat na swoim. Ale marzy mi się dom :) Są plusy i minusy mieszkania w bloku i w domu. Ale i tak wybieram dom !
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście najważniejsze jest, jak przestrzeń wokół siebie wykreujemy, prawda? Dzięki Aniu :)

      Usuń
  21. Myślę, że nikt Ci nie odpowie na to pytanie. Raz lepiej jest w bloku, w innej sytuacji - lepiej w domu.
    I to tej samej osobie!
    Wychowałam się w domu. Pomagałam plewić, podlewać grządki, zbierałam jajka w kurniku. Nie kochałam tego, tolerowałam, pomagałam na prośbę.
    Rozpoczęłam studia we Wrocławiu - zamieszkałam w akademiku. Wow! Cudnie!
    Wyszłam za mąż, zamieszkałam w bloku na 8-mym piętrze. W porządku, ale bez fajerwerków. Nauczyłam się tolerancji.
    Potem zaczęłam tęsknić za domem. Męczył mnie zgiełk i brak ciszy, brak możliwości wyjścia w kapciach na trawę.
    Od 4 lat mieszkam w domu. Wybudowanym według własnego rysunku. I to jest to czego potrzebowałam. Dziś. Czy tu zostanę? Dziś chciałabym, bo bardzo kocham moje miejsce na ziemi. Nikt nie wie, co będzie jutro.
    Dom wymaga znacznie więcej od właściciela niż mieszkanie. Ale też więcej daje w zamian. Chociaż nierzadko to nie dom wymaga, tylko moje " o tak właśnie chcę". O tym właśnie jak to mi się zachciało napisałam tutaj: http://supelkologia.blogspot.com/2015/05/172-dzisiaj-bedzie-o-ogrodzie.html i tutaj:
    http://supelkologia.blogspot.com/2018/01/215-ogrod-na-skarpie.html
    Dziś bogatsza o swoje doświadczenia doradzałabym Ci kupno działki - to dobry początek. Dobrze to trzeba przemyśleć - miejsce, odległość do szkoły i pracy, uzbrojenie bądź odległość od niego. Co nagle to po diable, masz dużo czasu. Tylko wyraźnie i jasno sprecyzuj cel. Z czasem będzie Twój.
    Życzę powodzenia i spokoju w dążeniu do celu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za te uwagi. Są dla mnie bardzo cenne. Z chęcią podejrzałam, jak to było u Ciebie. Dobrze napisałaś, że dom wymaga więcej, ale daje więcej w zamian! :)

      Usuń
  22. Ojj, jest wiele plusów i minusów, każdy woli co innego ;)
    ja większość życia mieszkałam w bloku, zaczynając naukę w liceum przeprowadziliśmy się na wieś do domku. Przez pierwsze 2 lata się buntowałam, nie mogłam spotykać się ze znajomymi tak jak chciałam, bo miałam kiepski dojazd, pksy jeździły rzadko i o śmiesznych porach...
    Ale po jakimś czasie, powolutku... zaczęłam doceniać większy spokój, to, że mogę pochodzić boso po ogrodzie, jeść owoce prosto z krzaczków..
    Iść na spacer do lasu, który jest obok...
    Kilka miesięcy temu wróciłam do miasta, do tego samego mieszkania w którym mieszkałam jako dziecko i nastolatka :) no i... mega słychać sąsiadów - to zdecydowanie jedna z wad :P ale za to mam komunikację wręcz pod nosem, mogę jechać gdzie chcę i o której chcę...
    Ciężko byłoby mi stwierdzić, co wolę - chociaż po tylu latach pewnie przekonałabym się jednak do wsi, ze względu na większy spokój i kontakt z naturą :) mimo, że na wsi - tak jak piszesz, jest zdecydowanie więcej do roboty (zawsze się coś znajdzie, drobne naprawy, piec, ogród...)

    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawe, co opowiadasz Kochana. Wiem, że do mieszkania, jak i domu w którym mieszkało się jako dziecko ma się wyjątkowy sentyment, nie do porównania z niczym innym... Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  23. Plusy i minusy... Całe życie w blokowisku, w malutkim mieszkanku. I całe życie marzenie o domu z ogrodem. Najpierw takim z użytkowym poddaszem, teraz już parterowym. Ale rzeczywistość nie rozpieszcza, więc pozostaje mi dopieszczanie tego mojego małego mieszkanka na 10 piętrze. Chociaż widoki mam ponad dachami domów jednorodzinnych. A dzięki sąsiadce z 9 piętra wiem, że jest, albo zbliża się niedziela, bowiem regularnie tłucze co tydzień kotlety. Można się przyzwyczaić, a chwilową nerwówkę, zwłaszcza zimową porą, ukoić kubkiem grzańca z grapefruita, z Twojego przepisu. Sprawdziłam, działa ;) Uściski przesyłam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dusiu, jak mi miło, aż mi się płakać zachciało :)), taka od jakiegoś czasu jestem :). Wiesz, że u mnie podobnie życie weryfikuje marzenia... :) Ściskam najcieplej jak umiem!

      Usuń
  24. Gdybym tylko miała teraz odpowiednie fundusze, to na pewno zamieszkałabym w domu.
    Całe życie mieszkam w bloku. Jest dużo plusów, ale znacznie więcej widzę minusów.
    Najbardziej mam dosyć bliskości sąsiadów, którzy przez cienkie ściany codziennie zaznaczają swoją obecność. Wiem o czym piszesz...
    I Tobie i mnie życzę, aby w końcu nadszedł ten szczęśliwy dzień, kiedy z całym dobytkiem, przeniesiemy się do swoich domów.
    Buziaki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak Kinia, to wiesz o czym pisze dokładnie. Oczywiście, wzajemnie trzymam za nas obie kciuki :))

      Usuń
  25. Tu i tu są zarówno plusy, jak i minusy :)
    Ale myślę, że jednak dom wygrywa tą bitwę.
    Pozdrawiam poniedziałkowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. A domek Pod białą sową to dom czy mieszkanko? :)

      Usuń
  26. Zdecydowanie dom, najlepiej z dala od wszystkich i wszystkiego. Trochę na starość zdziczłam.
    Żyje na wsi w spokoju, a urodziłam się w wielkim mieście więc wiem jak się mieszka w domu i mieszkaniu.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dala od wszystkich - to też by miało dużo plusów :) Dzięki!

      Usuń
  27. Ja też marzę o domku :) bez względu na wszystko DLA MNIE DOM MA SAME ZALETY ;) powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, też mi się tak zdaje :)). O gdyby jeszcze nie trzeba codziennie dojeżdżać.

      Usuń
  28. Ja wychowałam się w domu na wsi. Pomijając czas studiów, podczas których ląduję w bloku, to nadal w domu mieszkam :) I nie wyobrażam sobie mieszkania w bloku... tak na dłuższą metę, tak na zawsze. Moim marzeniem jest mieć własny dom. Te ukochane, swoje 4 ściany. Dom z ogrodem, kwiatami, zwierzakami. Kocham naturę, przestrzeń, ciszę i spokój <3 Nie wyobrażam sobie zostać do końca życia w bloku, czułabym się chyba jak w klatce. A dorzucając do tego jeszcze takie "atrakcje", o jakich wspomniałaś w poście - ooo, to na pewno nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja naprawdę współczuję osobom, które całe życie mieszkają w bloku, nie znając niczego innego... Ja też kocham naturę i ciszę! O tak. Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  29. Jestem zwierzęciem miejskim i nie wyobrażam sobie mieszkania w domku na wsi. Kiedyś, jak moje pierwsza córka przyszła na świat, przez kilka lat mieszkalam w domu w podwarszawskiej miejscowości. Najpierw był to szok, bo wyprowadziłam się z ukochanego Żoliborza, potem to inne życie polubiłam, choć plusy nie nie przysłoniły mi minusów ;)) Ideałem dla mnie jest mieszkanie w mieście, w nowym, niezbyt dużym budynku, z ładnym, pełnym zieleni dziedzińcem, własnym tarasem..... Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OO tak, zgadzam się, jak mieszkanie w bloku to już na pewno taras z dużą ilością zieleni obowiązkowo :)) Dzięki Agatka.

      Usuń
  30. Zdecydowanie domek na wsi. :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Mieszkałem w wielu miejscach. Najpierw w domu jednorodzinnym, potem w bloku, w akademiku, internacie, hotelu robotniczym, koszarach, znowu w bloku, i w innym bloku, na wsi i w mieście. Teraz mieszkam na wsi, w niewielkim domku, w pobliżu jezioro, lasy. I tu mam najlepiej. Myślę, że każdy musi szukać, choć czasami to dłuuuuga droga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spore masz doświadcZenie. Takie osoby najwięcej mogą powiedzieć. Zgadzam się z Tobą, że czasem ta droga bywa naprawdę długa. Pozdrawiam

      Usuń
  32. My mamy teraz taką dziwną hybrydę - mieszkanie w domu na przedmieściach, też niedaleko jest puszcza. Długo nie mogłam się pogodzić z przeprowadzką z miasta, ale powoli uczę się dostrzegać zalety. Zawsze jakoś tak człowiek dąży do czegoś własnego i czasem mieć mniejsze i nie do końca wygodne, ale nie zależeć od nikogo.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zgadzam się. Życzę abyś się przyzwyczaiła na dobre ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  33. Wychowałam się w domu z dużym ogrodem, w zielonej, spokojnej dzielnicy jednego z większych polskich miast. Mieszkam w nim do dzisiaj. Nie miałabym jednak nic przeciwko przeprowadzce do mieszkania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa i tak. Dzięki wielkie za głos w tej zagorzałej dyskusji :))

      Usuń
  34. Zdecydowanie wybrałabym dom :) Jednak cisza i możliwość "wyhamowania" w codziennym pędzie jest możliwa w domku z kawałkiem zieleni. Bliskość natury, cisza i spokój zawsze były mi bliższe niż wielkomiejski szary krajobraz.

    Tak apropo bycia bliżej natury... stworzyłam kilka wiosennych akcentów i uszyłam poduszki w kwiaty z suszonymi kwiatami!
    Do środka dodałam suszonych płatków róż:

    https://edreamsstyle.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, kawałek zieleni... Poduszki oglądałam, niesamowicie muszą pachnieć jej :))

      Usuń
  35. Ja od dawna zainspirowana domkami szeregowymi na wzór tych angielskich, wybrałabym właśnie ten rodzaj domu. Z jednej strony kawałek własnej przestrzeni, ogród a z drugiej bardzo zżyta społeczność i bliskość sąsiadów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo tak, to bardzo wygodne rozwiązanie. Nie pogardziłabym ;)) Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  36. Zdecydowanie dom :) Posiadanie ogrodu jest największą przyjemnością jaką można mieć :) Mieszkałam długie lata w bloku a niedługo wyprowadzam się do swoich własnych czterech ścian na wieś :) Wszystko prawie skończone zostały tylko meble do sypialni oraz znaleźć sklep z materacami :) Kuchania niedawno przyjechała i nie mogę się doczekać pierwszego gotowania z widokiem na ogród :)

    OdpowiedzUsuń

Twój głos ma znaczenie :)