Kopenhaga. W poszukiwaniu ducha Andersena

12:53:00 aldia arcadia 56 Komentarze

W zimowy wieczór wracam wspomnieniami do ciepłych miesięcy. Nie tak dawno zabrałam Was w podróż do Szwecji. Dziś zapraszam na poszukiwanie ducha Anderesena.

W samo południe przysiadłam na gorącym kamieniu. Słońce lekko ociepla mi buzię, wiatr czochra mi włosy, a spódnica faluje na wietrze, niczym rybi ogon....


Patrzę w wodę i zatapiam myśli wędrując do pięknej syreny, morskiej księżniczki, która zakochała się bez pamięci.... Z wielkiego sztormu wyłowiła mężczyznę, ratując mu tym samym życie. Odtąd zasmucona podpływała co dzień do brzegu, by tylko go ujrzeć... Jej serce biło dla niego, dlatego zapragnęła opuścić morskie piany, godząc się na pozbycie ogona, w zamian za obcięcie języka. Wszystko by książę ją pokochał. Ten zaś bardzo ją polubił, ale ...wciąż rozpamiętywał nieznajomą z dalekiego kraju. Mało tego, nie czekając dłużej na swoją wybawczynię poślubił dawną narzeczoną.

Pełna żalu dziewczyna straciła nie tylko ukochanego, ale także swój ziemski byt. Ostatnią szansą na powrót do morza byłoby zabicie wybranka jej serca. Tego jednak nie potrafiła już uczynić. Jego szczęście było dla niej ważniejsze. Zrozpaczona rzuciła się w wodę. Nim jednak całkiem się zanurzyła, zdążyły ją pochwycić „córy powietrza”unosząc ku obłokom szybującym w powietrzu. Odtąd jako niewidzialne istoty dostają się do domów małych dzieci, do których uśmiechają się potajemnie za ich dobre uczynki...

Dlaczego H.C. Andersen tak często w swoich baśniach przedstawiał miłość jako uczucie tragiczne? Podobno sam miał w życiu ciągłe problemy miłosne, nie potrafił zawrzeć stałego związku.

Przebudzam myśli i oczarowana baśnią „Małej Syrenki” przechodzę dwa kroki do jej pomnika. Legend wokół niej krąży wiele. Dla turystów ta najbardziej znana dotyczy jej biustu. Podobno, gdy dotknie się jej prawej piersi będzie nam dozgonnie dopisywać szczęście w miłości:) Śmiałków wdrapujących się po śliskich od wody kamieniach nie brakuje! Kolejka, którą zastaję sięga kilkudziesięciu metrów. Ale co to? Telewizja, tłumy dziennikarzy? Nie wiedziałam, a wprosiłam się prosto na setne urodziny piękności Kopenhagi!




Muszę „pochłonąć” jak najwięcej tego miasta, dlatego udaje się na godzinny rejs statkiem. Przy dawnej dzielnicy portowej wyrastają oszklone budynki. Tu, czar baśni łączy się z nowoczesnością. Nyhavn robi na mnie duże wrażenie. Rodowita Dunka opowiada nam o historii tego malowniczego portu. Wśród odrestaurowanych kamienic wskazuje nam nawet tą, w której mieszkał nasz baśniopisarz. W kanałach pełnych pastelowych barw mogłabym spędzić cały dzień.










Nie na marne mówi się, że Kopenhaga jest jednym z najosobliwszych miast świata.... Czuć przestrzeń. Pewnie za sprawą wody otaczającej domy rybaków, jak i tuż obok, duńskich milionerów.












Wcieliłam się już w syrenę, pora na księżniczkę :) Odwiedzam zamek Christianborg i pałac królewski Amalienborg. Nie mogę jednak tu długo zostać, bo obrazi się na mnie, słynna ze swoich kaprysów bogini Gefion. Jej fontanna przypomina starą legendę o stworzeniu Danii.


Wrzucam pieniążka „na szczęście i powrót” do Kopenhagi i wio, pora na Strøget!
Najdłuższy handlowy deptak w Europie inspiruje swoimi sklepikami na każdym kroku. Markowa odzież, skandynawski dizajn, stragany z trollowymi pamiątkami i kuszące zapachem kawiarenki, lodziarnie... Jest smacznie, jest pięknie :) Tylko czas tak tu szybko leci...Chyba dlatego na każdym kroku są rowery, bo przecież zawsze to szybciej i taniej. Szczególnie te stare, miejskie należą do moich ulubionych dwukołowców.






Przed wyjazdem pora na pożegnanie z moim Mistrzem. Nie odjadę, dopóki według miejskiej legendy, nie usiądę mu na kolanach. W takich chwilach dorośli odnajdują w sobie dziecko, a dzieci czują się jak w bajce...
Andersen patrzy melancholijnie w dal. Chyba naprawdę, pomimo ogromu wyobraźni, nie był szczęśliwy...


Lubicie marzyć? Wyprawa do Kopenhagi będzie dla Was, jak była dla mnie, niezapomnianym przeżyciem :) 

56 komentarzy:

  1. Piękne miasto...i ten Andersen - jego baśnie uwielbiam do dziś, pomimo tego, że już dzieckiem nie jestem...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chętnie bym się tam wybrała wobec tego!!Cudną miałaś podróż !

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie to opisałaś. Aż zachciało mi się tam pojechać. :) Kto wie, może kiedyś? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za piękny spacer po Kopenhadze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Baśnie Andersena są niezapomniane. Piękną miałaś podróż i spełniłaś jedno ze swoich marzeń. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie się zwiedzało :) Może kiedyś pospaceruję tam na własnych nogach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się bardzo, że się podoba :) Baśnie Andersena są niepodobne do żadnych innych... i są ponadczasowe :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Za oknem zimno, a dzięki Tobie pospacerowałam sobie po słonecznej Kopenhadze. Dziękuje :)
    Od dziecka uwielbiam baśnie Andersena, zaszczepiłam to też mojej córce, mam nadzieję, że przekaże to dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ahhhh, jak pięknie.... Bardzo lubię baśnie Andersena:):):):) Ściskam Cię kochana

    OdpowiedzUsuń
  10. Życie Andersena to niestety nie była bajka, ale miejsce w którym się urodził magiczne. Dziękuję, że podzieliłaś się z nami tymi pięknymi chwilami:)))))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ach Kopenhaga... cudna podróż :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękna podróż, poczułam się jakbym razem z Tobą zwiedzała tę miasto.

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj Aldi:) Dzięki za fajną wycieczkę:) Byłam, widziałam i Syrenkę i Pana Andersena:) Ale byłam w Kopenhadze w lutym i powiem tak - na plus - zdecydowanie mniej turystów było, na minus - u Ciebie jest to miasto radosne, w lutym - nieco przytłaczające.. Pozdrowienia serdeczne:)

    OdpowiedzUsuń
  14. po twoim opisie zapragnęłam znaleźć się w Kopenhadze!

    OdpowiedzUsuń
  15. O to chodziło :) Cieszę się... :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Najpiekniejsze utwory, poematy czy basnie powstawały w cierpieniu autora. Wewnętrzny smutek przelany na papier jest magią w kreowaniu irrealnej rzeczywostości.
    Widziałam juz kilkakrotnie tą syrenkę na pocztówkach - symbol Danii.
    Pozdrawiam i zyczę udanej niedzieli

    OdpowiedzUsuń
  17. Więcej takich wycieczek poproszę:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Z wielką przyjemnością :) Tylko, że następna, jak Bóg pozwoli, dopiero na wiosnę, w kwietniu... :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dawno tam nie byłam- miło się wspomniało...
    Dzięki:)
    Pozdrawiam serdecznie
    M.Arta

    OdpowiedzUsuń
  20. Dawno tam nie byłam- miło się wspomniało...
    Dzięki:)
    Pozdrawiam serdecznie
    M.Arta

    OdpowiedzUsuń
  21. Chciałabym zobaczyć! Zachęcająco to opisałaś:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Malo mielismy czasu..Syrenke i Nowy Port zobaczylismy, Andersen moze na nas jeszcze poczeka..
    Z Ciebie- piekna Syrenka:)))
    Serdecznosci:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Poczeka, poczeka... Zawsze, gdy się nie zdąży czegoś zobaczyć podczas jednorazowej, krótkiej wycieczki ma się chociaż solidny powód, by powrócić w to samo miejsce.... czego oczywiście życzę, jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Piękne miasto ty masz sentyment do Szwecji jak zauważyłąm zdrówka życzę i buziaki ślę Marii

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo dziękuję za wizytę i komentarz.
    Jestem zachwycona tym pięknym miastem. Niestety nie widziałam Kopenhagi. Nie przepadam za chłodem, zimnem dlatego państwa Północy zawsze spychałam na dalszy plan...
    Teraz wiem jak wiele straciłam...
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Dziękuje za tę wirtualną podróż, może wreszcie tam dotrzemy, bo widzę, że naprawdę warto. Piękne zdjęcia. Pozdrawiam Cię ciepło w mroźną niedzielę.

    OdpowiedzUsuń
  27. Kopenhaga na rowerze - taka mi się marzy! Kolorowe kamieniczki wyglądają bajkowo. Ta wizyta będzie dla Ciebie niezapomniana - byłaś na urodzinach Syrenki :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Dziękuję Ci za przypomnienie tej wspaniałej bajki o syrence... ta właśnie spośród wielu Andersena podobała mi się zawsze najbardziej... jakoś tak się poczułam... magicznie. Kopenhaga jest zdecydowanie miejscem dla mnie. Buziaki i dobrego tygodnia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Do dzisiaj jeszcze potrafimy razem z Moją córką poczytać Baśnie Andersena ...to takie piękne i ciepłe baśnie,,,Dziewczynka z zapałkami, to chyba nasza najpiękniejsza z baśni...
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Jak w bajce!Marzę by się tam znaleźć!może kiedyś...;)
    buziaczki;*

    OdpowiedzUsuń
  31. i rzeczywiscie, chyba wiekszosc miejsc poznaje ;) tak ladnie piszesz o tym miescie! Dania jest zdecydowanie najlepsza w lecie, teraz tylko ciemno i mokro :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Masz zadatki na dobrego przewodnika ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Zabierzesz mnie tam kiedys?;) skandynawski rejs we dwie;) Będziemy napawac sie klimatem i poszukiwac sklepów z dodatkami do domu; ) oczywiście to wszystko jak juz ustapia nam biegunki; ) Smiac mi sie chce.. ale znow sie zaczęły.

    OdpowiedzUsuń
  34. Cieszę się, że relacja z podróży, tak się podoba. Szczególnie nawet osób, które mieszkają w Kopenhadze na stałe. Miło mi. Jeśli do Skandynawii jeszcze kiedyś się wybiorę, to raczej latem... Zbyt duży zmarźluch ze mnie, by jechać na północ w zimowe miesiące brrr :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Pięknie tam, też bym kiedyś chętnie zwiedziła to miasto.

    OdpowiedzUsuń
  36. Miło mi słyszeć (czytać:) ), że mam zadatki na dobrego przewodnika :) Na pewno czułabym się spełniona, mogąc jeździć, zwiedzać, a potem to opisywać...

    OdpowiedzUsuń
  37. To piękne miasto i wspaniałe go przedstawiłaś, nawet Andersen Ci pomagał :). Miałam przyjemność też to miasto podziwiać i byłam zachwycona. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  38. Skandynawię bardzo chciałabym kiedyś zobaczyć :) Tymczasem dziękuję Ci za wirtualną podróż :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Piękne zdjęcia, a syrenkę z Kopenhagi uwielbiam:))) A znam tylko z fotek, buuuu :)))

    OdpowiedzUsuń
  40. Alez sie rozmarzylam :-) Pamietam jak mama czytala mi basnie Andersena przed snem.. :-) Teraz te ksiazki sa w moim posiadaniu i juz nie moge sie doczekac az moj synek bedzie starszy i ja bede mogla mu czytac je wieczorami :-D

    Piekne zdjecia kochana :-) Milo by bylo odwiedzic Kopenhage :-D Kto wie moze mi sie kiedys uda :-D

    Pozdrawiam cieplo

    OdpowiedzUsuń
  41. O tego Wam wszystkim życzę. Kopenhaga jest, tak jak napisałam jakaś taka niepodobna do żadnego innego miasta na świecie... Tak mi się wydaję, choć większość to widziałam w necie lub telewizji :)
    Baśnie Andersena też miło mi się kojarzą. Dają do myślenia. Teraz puszczam je na cd dzieciom w pracy... ale mam nadzieję będę kiedyś je czytać własnym pociechom...

    OdpowiedzUsuń
  42. Świetna relacja! Uwielbiam oglądać wakacyjne fotki z wypadów do Skandynawii, zwłaszcza, gdy za oknem śnieg.

    Udanego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  43. Muszę przyznać, że bardzo ciekawie opisałaś Kopenhagę i mam nadzieję, że również ja tam kiedyś zawitam:)))

    OdpowiedzUsuń
  44. Dziękuję bardzo. Oczywiście, jak najbardziej, polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. tej uroczej stolicy Danii nie da się tak szybko zapomnieć... uwielbiam takie klimaty!!!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  46. trafiłam tutaj, bo za dwa tygodnie i ja będę w Kopenhadze na weekend, wiec podczytuję, co warto zobaczyć. bardzo fajny jest Twój blog, będę tu wracać

    OdpowiedzUsuń
  47. Dziękuję za miłe słowa i zapraszam częściej :-)

    OdpowiedzUsuń
  48. Ładne, kolorowe zdjęcia. Byłem w Kopenhadze już ze 2 lata temu -ale ten czas szybko leci :) Bardzo mi się podobało. Oprócz tego, że to po prostu ładne miasto to podobali mi się też ludzie. Grzeczni, mili, pomocni. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  49. Ładne, kolorowe zdjęcia. Byłem w Kopenhadze już ze 2 lata temu -ale ten czas szybko leci :) Bardzo mi się podobało. Oprócz tego, że to po prostu ładne miasto to podobali mi się też ludzie. Grzeczni, mili, pomocni. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Twój głos ma znaczenie :)