Chlebek niosący szczęście

18:19:00 aldia arcadia 31 Komentarze

Słyszeliście kiedyś o chlebku watykańskim? Ta kulinarna smakowitość jest jak "próbka szczęścia" przekazywana z rąk do rąk wśród rodzin i znajomych. Uwaga! Spełnia życzenia! :)

Gdy zadzwoniła do mnie znajoma Greczynka, mieszkająca w Polsce i zaproponowała zakwas chlebowy, pomyślałam "jej, piec chleb, nie mam odpowiedniego sprzętu, ani doświadczenia kucharskiego..".
Jak się okazało zakwas ten to nic innego jak malutka część zarobionego ciasta, które przekazuje się jak "łańcuszek" dobrym ludziom....

Chleb z Watykanu, jak zwykle go zwano przyrządza się przez cały tydzień. Ale spokojnie! To prościzna i dziennie zajmuje minutkę, dwie. Zawsze należy rozpocząć w poniedziałek i tak codziennie przez cały tydzień robić wszystko według specjalnych wytycznych, aż do soboty, gdy rozdaje się bliskim lub sąsiadom w tzw. "dobre ręce" ;) W niedzielę zaś, jak przystało na dzień święty, pieczemy nasz wyczekany specjał.

Poniżej podaję Wam przepis, jaki otrzymałam i ściśle przestrzegałam:

Poniedziałek - zaczyn chlebka wlać do miski, dodać 250g cukru. Nie mieszać, przykryć ściereczką.

Wtorek - dodać 250ml mleka. Nie mieszać.

Środa - dodać 250g mąki. Nie mieszać.

Czwartek - zamieszać rano, po południu, wieczorem.

Piątek - dodać 250g cukru. Nie mieszać.

Sobota - zamieszać drewnianą łyżką, podzielić na cztery części. Trzy z nich rozdać dobrym ludziom na szczęście (najpóźniej do poniedziałku).

Niedziela - do czwartej części dodać 250ml oleju, 250g mąki, 3 całe jajka, 1/2 proszku do pieczenia, 1/2 łyżeczki soli, 1 cukier waniliowy, łyżeczkę cynamonu, 2 starte na tarce jabłka, startą czekoladę mleczną. Wszystko wymieszać. Piec w temp. 180 stopni, przez 45 do 60 minut.

Aby chleb się udał należy przestrzegać zasad: ciasto nie lubi metalu, należy mieszać plastikową lub drewnianą łyżką, przechowywać w temperaturze pokojowej, przykrywać lnianą ściereczką. Piec najlepiej w szklanej formie.

Przed zjedzeniem należy pomyśleć życzenie! (Nie przeszkodzi się przeżegnać :) ). Chleb szczęścia, który w rzeczywistości wygląda jak ciacho (widać na moich zdjęciach poniżej) piecze się raz w życiu. Nie wiem jednak, czy nie upiekę go ponownie, bo jest naprawdę przepyszny! Polecam Wam kochani!

Można go także spotkać pod nazwą: Chleb przyjaźni Amiszów (chrześcijańskiej wspólnoty protestanckiej ze Szwajcarii), od których prawdopodobnie się wywodzi. Według innej legendy przepis ten wydostał się ze Stolicy Apostolskiej, gdzie był niegdyś pilnie strzeżony :-)



31 komentarzy:

  1. witam ,
    a ja znam ten chlebek i piekłam go jakieś 3 tygonie temu -dostałam w maleńkim słioczku zaczyn od bratowej ...najlepszy jest właśnie z jabłuszkiem bo jest taki wilgotny i smakuje jak babka -kolejne trzy porcje rozdałam :-)
    pozdrawiam i życzę smacznego
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w minioną niedzielę się rozkoszowałam :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Też go kiedyś często piekłam aż się znudził i przestałam a teraz przypomniałaś mi o nim.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale ty masz wspaniałych sąsiadów taki chlebek oczywiście piekłam i nie raz ale nie wiedziałam ze to chlebek szczęścia - zresztą tam gdzie w domu chleba brakuje nie ma szczęścia - tu pozytywnie o wszystkich myślę papapa serdeczności życzę Maria

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda smakowicie!!!!!ciepło pozdrawiam-aga

    OdpowiedzUsuń
  6. ojej pamiętam go jeszcze z dzieciństwa jak będąc malutką robiłam z mamą, wtedy wszystkie sąsiadki się schodziły i wszyscy po kolei robili i zapraszali :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Też pamiętam go z dzieciństwa. Receptura krążyła po całej szkole. Wszystkie babcie go piekły :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam Ciebie bardzo serdecznie.Ja także pamiętam czasy szkolne wraz z recepturą na chlebek szczęscia,cieszę się że przypomniałaś o nim...Pozdrawiam Jola

    OdpowiedzUsuń
  9. Też słyszałam o tym chlebku:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jej, pracy troszkę może i przy nim jest, ale wygląda obłędnie pysznie!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też już zaliczyłam ten chlebek i teraz czekam na spełnienie mojego życzenia :))) Rzeczywiście był pyszny!

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow, chlebek z taka histroia to sam w sobie musi byc rarytas. Pierwszy raz o czym takim slysze.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystkim, którzy już spróbowali życzę spełniania życzeń ;))

    OdpowiedzUsuń
  14. kiedyś dostałam ciasto od cioci, ale niestety nie mogłam go zrobić bo musiałam wybyć na kilka dni z domu. Mam nadzieję, że to się nie obróci przeciwko mnie i może kiedyś będę jeszcze miała okazję na jego zrobienie bo wygląda apetycznie i marzenia się spełnią :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie słyszałam wcześniej o tym chlebku!Wygląda przepysznie!a do tego jaka historia - uwielbiam takie rzeczy;)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  16. Raczej to nie działa w odwrotną stronę. Kto nie zdążył, ten niech popyta znajomych, może ktoś jest akurat w trakcie pieczenia? :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Super..nie słyszałam, ale wygląda przepysznie,jak nie chlebek tylko smakowite ciasto pomyslałam w pierwszej chwili;)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  18. I jak ciacho w zasadzie smakuje :) mi przypominał w smaku murzynka :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Aldonko oby przyniósł CI najwięcej szczęścia ile tylko można;) Ale smakowicie wygląda... Kurczę a może Ty masz jeszcze talent kulinarny:)?

    OdpowiedzUsuń
  20. Dużo prób i błędów jeszcze przede mną ;) ale przyznam, że pieczenie sprawia sporą radość. Wczoraj upichciłam ciasteczka ze śliwkami :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kochana, byle by Ci przyniósł ten chlebek duzo szczęścia.
    Może spróbuję.
    Pozdrawiam cię bardzo

    OdpowiedzUsuń
  22. Aż ślinka cieknie...wygląda niesamowicie!
    Pozdrawiam:)
    K.

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam ten chlebek - ma wyjątkowy smak:)

    OdpowiedzUsuń
  24. uwielbiam domowe pyszności!

    OdpowiedzUsuń
  25. O ja taki miałam na wielkanoc:) Pycha:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam! Ja miałam szczęście otrzymać go w zeszłym roku i podzielić się z innymi, może nie przyniósł mi namacalnego szczęścia, ale na pewno od tamtego czasu nie zanotowałam większych zmartwień....a to dużo!.....życzę więc powodzenia i pomyślności. Beata))

    OdpowiedzUsuń
  27. Ale ciekawa historia, nigdy o niej nie słyszałam!

    OdpowiedzUsuń
  28. Cieszę się, że mogłam zaskoczyć i zachęcić :))

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie słyszałam nigdy o takim chlebku :) Ale wygląda przepysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Cudowne! Chlebek wygląda pysznie, a jaka idea szczytna mu przyświeca!

    OdpowiedzUsuń
  31. Cudowne! Chlebek wygląda pysznie, a jaka idea szczytna mu przyświeca!

    OdpowiedzUsuń

Twój głos ma znaczenie :)